7 wrz 2024

El Słupsk "żebyście podnieśli oczy i popatrzyli na pola, że już są białe, gotowe do zżęcia"



 

Czy musisz wyjechać do Ameryki Południowej, tak jak ja kiedyś, żeby doświadczyć niezwykłej służby w języku hiszpańskim i prowadzić, ile tylko chcesz studiów z zainteresowanymi, którzy robią postępy, przychodzą na zebrania i biorą w nich udział?!

Otóż nie!

Wcale nie musisz spakować życia do 2 walizek, odkładać sporo kaski na przeprowadzkę, wyskoczyć z 3 tysięcy PLN na bilet, zmieniać pracę, obmyślać plany na stałą wizę, stresować się nowymi realiami życia i obcej kultury, czy żegnać się z rodziną i przyjaciółmi, których znowu zobaczysz może za rok lub dwa.

Wcale nie musisz szykować się na upał i stojące w miejscu powietrze na Karaibach, lepiące się ciała ubrania i wiecznie schnące ciuchy w Amazonii, chorobę wysokościową w Andach, albo palące słońce i kurz na pustynnych terenach przy ocenie. Nie musisz szykować się na pogryzione nogi przez stado pcheł, czy nowe pomysły na często pojawiające się skorpiony albo tarantule w twojej sypialni. Nie musisz nastawiać się na standardowe kilkugodzinne przerwy w dostawie prądu, częsty brak wody w okolicy, dziurę w podłodze zamiast deski klozetowej, pokopanie prądem przez grzałkę elektryczną pod prysznicem albo walkę z dostawcą Internetu, który zacina się i przerywa ci zdalną pracę. Nie musisz żegnać się z karpatką, pierogami ruskimi, kiszonym ogórkiem lub smalcem. Nie musisz pakować całą apteczkę leków w razie ‘W’, w tym tabletek na pasożyty, bo na pewno regularnie coś złapiesz od wody albo brudnego jedzenia w lokalnej restauracji. Nie musisz uważać przez pierwsze kilka tygodni lub miesięcy na nieumytą sałatę, warzywa i inne owoce, albo majonez i niedogotowaną wodę, z której lokalsi będą ci robić herbatę. A wiadomo, że wypijesz, bo przecież nie chcesz im robić przykrości, a planujesz się integrować.

Nie musisz nic z tych rzeczy

dlatego, że nie musisz lecieć się do Ameryki Południowej, bo to Ameryka Południowa przyleciała do ciebie do Polski

Nie musisz wystawiać się na żadną z tych niedogodności wymienionych wyżej. Nic nie musisz, ale jest coś co możesz…

31 gru 2021

“Miłość nigdy …” się nie kończy’ - RPA



Jak już pisałam w poprzednim poście, międzynarodowe zgromadzenie w RPA to najwspanialsze duchowe doświadczenie, jakie mnie dotychczas spotkało. Uwielbiam podróżować i odkrywać nowe miejsca, ludzi, jedzenie i kulturę, więc możliwość połączenia tego z duchowymi aspektami jest według mnie najlepszą opcją wycieczkowania się po świecie. Jest to niezwykła możliwość otworzenia się na organizacje Jehowy i odczucia na własnej skórze, jaką wspaniałą duchową rodziną jesteśmy. Jehowa jest Bogiem radości i miłości, i właśnie te wspaniałe cechy mogłam zobaczyć wśród Jego ludu będąc delegatem na zgromadzeniu międzynarodowym w 2019 roku. W tym poście opisuje to, co mnie spotkało już po zgromadzeniu, ale zdecydowanie to nie był koniec odczuwania tej wspanialej atmosfery, która ciągnęła się z nami przez cały miesiąc w RPA. Wśród ludu Jehowy 'miłość nigdy nie zawodzi' i nigdy się nie kończy. Odczuć to na swojej skórze w taki sposób odciska pozytywne piętno na całe życie. Wzrosło też moje osobiste docenianie tego, że przynależę do tej niezwykle organizacji. 
Nie ma drugiej takiej.

oto kontynuacją mojego spotkania z Afryką i przygód, które mnie tam dopadły
 albo ja je…
. 
“Hakuna Matata”

31 gru 2020

“Miłość nigdy nie zawodzi”

Międzynarodowe zgromadzenie w RPA, w którym miałam przywilej wziąć udział, było naprawdę wyjątkowym doświadczeniem w moim życiu i koniecznie zasłużyło na swoje specjalne miejsce na moim blogu. Miłość, słońce, muzyka, taniec, zwierzęta — to tak w skrócie, ale wiem, że tym się nie zadowolicie wiec przygotujcie się na niezłą lekturę!

Miesiąc w RPA dostarczył mi wielu cudownych wrażeń, ale tym które szczególnie ujęło mnie za serce to unosząca się wszędzie w powietrzu atmosfera braterskiej miłości. Nasza organizacja i należący do niej ludzie to prawdziwy duchowy raj i skarb, który nie ma sobie równych.

Włączam na YouTubie fajne Afrykańskie rytmy i znowu myślami przenoszę się do wrześniowej przygody z 2019. Do wyjątkowego miesiąca spędzonego w RPA. Myślę, że teraz, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje tych wspomnień. Będąc fizycznie odizolowaną od mojej ogólno-ziemskiej rodziny, napełnia moje serce ogromna radość, gdy wspominam te wszystkie wspólne chwile. Dosłownie przed samym rozpoczęciem się pandemii mogłam się nimi pozytywnie ‘nachapać’ aby teraz nimi żyć i pozytywnie się ładować. Te cudowne afrykańskie doświadczenie naprawdę ciężko ubrać w słowa, ale choć troszkę postaram się wam przybliżyć to poprzez tego posta, zdjęcia i filmiki. 

To będzie Afryka moimi oczami

Weź ze sobą kapelusz, plecak i trochę afrykańskich randów, bo ruszamy do Republiki Południowej Afryki.

9 cze 2020

“Nie martw się, bo jestem twoim Bogiem"



15 marca 2020 - życie wszystkich w Peru wywróciło się do góry nogami. Jak wszystkich to i moje…. Covid-19 .... dziś to słowo wyskakuje automatycznie, gdy zaczynasz w Google pisać słowo zaczynające się na 'co'. Ogłoszenie kwarantanny w Peru zmieniło wszystko - zepsuło wiele planów i zmusiło mnie do ewakuacji z Peru. Wielu z was pytało o to, jak to się stało, że udało mi się stamtąd wydostać. Ten post dość szczegółowo pozwoli się wam zapoznać z moją przygodą ewakuacji z Peru. W większości, składały się na nią stresujące sytuacje, gdzie nie wiesz na czym stoisz, ale jak to z każdą z moich przygód z Jehową – i ta skończyła się bardzo pozytywnie i niezwykle pouczająco. Także cofnijmy się do moich ostatnich momentów w Peru.

 Był sobie marzec 2020...

1 paź 2019

Huilloc ‘a uszy głuchych sie otworzą’



Dawno, dawno temu; za Andyjskimi górami, za lasami i głębokimi dolinami, między rzekami i jeziorami, na wysokiej górze, we wysokiej wieży………

Okej… Chyba się zagalopowałam i lekko przesadziłam…. Przecież to nie żadna baśń czy też bajka na dobranoc lub historia wymyślona i z palca wyssana…..

to jest prawdziwa historia, którą wam dzisiaj opowiem…. W sumie cały początek aż do ‘we wysokiej wieży’ - zgadza się z faktami… no to zacznijmy jeszcze raz ….

Za Andyjskimi górami, za lasami i głębokimi dolinami, między rzekami i jeziorami, w Huilloc na wysokiej górze, w małej lepiance mieszka sobie rodzinka. To właśnie o niej wam dzisiaj opowiem. Jest to na tyle wyjątkowa rodzinka, a w szczególności te dzieci, że zasługują na swoje własne miejsce na moim blogu. Chciałabym też zapoznać was wszystkich z wysiłkami i wspaniałą pracą, którą wykonują nasi przyjaciele ze zboru, odwiedzając co tydzień te wyjątkowe dzieci z Huilloc.

Dziś zabieram was ze sobą do Huilloc do rodziny Bautista– przyda się ciepła herbata, plecak i dobre buty do wspinaczki

No to ruszamy…

27 lut 2019

"aż do najodleglejszego miejsca na ziemi"







Jeśli chcesz jechać na teren z potrzebami i poczuć prawdziwą Peruwiańską służbę-prowincja to strzał w samo sedno. Masz do wyboru dżunglę, wybrzeże lub góry; a te ostatnie do wyboru na różnych wysokościach.


Pamiętam jak w 2015 przemierzałam w służbie uliczki Cuzco i marzyłam o tak zwanych wyprawach na głoszenie w jakieś oddalone, rzadko opracowywane tereny.

Gdy pod koniec mojej 2-miesiecznej wyprawy do Peru w 2015, poznałam Urubambe, tamten zbór i tereny – wiedziałam, że, to jest to!!! Oddalone tereny zboru Urubamba to jest coś, czego bym nie zamieniała na żaden zbór Limy, czy innego miasta. Reakcja ludzi, którzy mają okazję słyszeć prawdę po raz pierwszy, raz na rok albo rzadziej, spotkanie z naturą, zieleń, góry, wyprawa, plecak, górskie buty, namiot, kąpiel w jeziorze lub gorących źródłach – czy można chcieć czegoś więcej?

21 paź 2017

"Położyłem przed tobą życie i śmierć; wybierz więc życie"

Wielu z was śledziło losy kobiet i dziewczyn, które spotkałam w Peruwiańskim więzieniu w Ancon, w Limie. Zapewne pamiętacie moje spotkanie z Anią, która siedzi od jakiegoś czasu w Piedras Gordas. Przykra sprawa, która się wtedy wydarzyła, to, że nie dane nam było za dużo czasu, ponieważ nasze spotkania było szybko ucięte przez rygorystyczne zmiany, które nagle zaszły w Ancon. Z Anią spędziłam tylko jedno popołudnie i po jakimś czasie wyjechałam do Cuzco. Nie sądziłam, ze znowu się z nią spotkam na Peruwiańskiej ziemi, a jednak.....


1 paź 2017

Taka moja Urubambaaa


No i w końcu jestem ! Dojechałam do mojej upragnionej Urubamby...

od kwietnia jestem na moim wyczekiwanym terenie.... ale

Czy wszystko przebiegło bez problemów i kolorowo z moją aklimatyzacja w Uru???
Yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy ..................Nie…

6 lip 2017

“Każdemu kto puka będzie otworzone”

Ale dlaczego właśnie Peru ?!?!?”
Często zadawane mi pytanie dostawało odpowiedź: “Kiedyś to opiszę”.
To ‘kiedyś’ musiało w końcu nadejść.
Nawet nie wiecie ile razy sama sobie zadawałam to pytanie….. "Czy moim marzeniem było wyjechać do Peru????" NIEEEEE…..
Peru stało się moim ‘marzeniem’ po tym, jak  pierwszy raz je odwiedziłam….. Ale jak to się stało, że się znalazłam w Peru?!
Usiądź wygodnie i posłuchaj relacji o mojej duchowej przygodzie, w której Peru odegrało  jakże ważną rolę… ale jeszcze ważniejszą  - ludzie, dzięki którym w Peru się znalazłam.
Może czytając o mnie odnajdziesz w tym też cząstkę siebie ……


12 maj 2017

Pozegnanie z Lima





Czego najbardziej będzie mi brakować z życia w Limie to służby więziennej i ciepłych słonecznych dni przy stojaku nad oceanem. Poznałam też w Limie w angielskim zborze superaśnych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam i dużo współpracowałam na terenie angielskim. Oczywiście zbór nie chciał nas tak łatwo wypuścić z Limy i próbował zatrzymać komentarzami w stylu: 'jesteśmy jedynym zborem angielskim w Peru, więc nasz teren ma przeogromne potrzeby' lub 'czy twoje PL studium w Limie nie jest znakiem, że powinnaś zostać w Limie?' heheh ten ostatni argument rzeczywiście mocny, ale nie mogłam zmienić moich duchowych planów terenu, o których mówiłam od ponad roku, dla których wszystko rzuciłam co mi znane w Europie, spakowałam się do paru walizek i przeleciałam ponad 10 tys km